CENZURA DRUKÓW

Wynalazek druku pozwolił swobodnie propagować myśli i idee w ca­łej Europie. Jako pierwszy skorzystał z tego Marcin Luter, którego broszury i księgi szerzyły bunt przeciw papieżowi. Drukowano je w ty­siącach egzemplarzy uzupełniano komentarzami. Nic dziwnego, że władcy świeccy także chcieli skorzystać z mocy nowego wynalazku. Cesarz niemiecki Maksymilian I (1459-1519) był niewątpliwie wirtuozem oddziaływania na opinię publiczną. Skorzystał z druku, tworząc pierwszą w Europie machinę propagandową. Tanie drzewo­ryty z wizerunkiem cesarza były doskonałym instrumentem promo­cji dynastycznej, monety upamiętniały ważniejsze wydarzenia poli­tyczne. Publikacje drukowane sławiły cesarza i ród Habsburgów, najszlachetniejszą dynastię tak w niebie, jak i na ziemi. Aby przeciwdziałać wrogim opiniom, władze świeckie i kościelne rozwinęły urzędową kontrolę słowa. Pismo zawsze było narzędziem władzy, zatem nic dziwnego, że pozostawało pod ścisłą kontrolą państwową. W państwach wyznaniowych tępiono rękopisy anty­państwowe i antyreligijne, które występowały z heretyckimi poglą­dami. Niszczenie ich było regułą. W średniowieczu palono księgi, niekiedy, jak w przypadku Jana Husa, razem z ich autorami. Ale ko­rzystano też z łagodniejszych metod. W 1275 roku Uniwersytet Pa­ryski postanowił, że żaden rękopis nie może być rozpowszechniany bez jego zgody, tym samym chronił nieprawomyślnych autorów przed stosem.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply