POŚREDNIA FORMA

Pośrednią formę między obrazami a pismem tworzą ideogramy. W odróżnieniu od piktogramów, które identyfikują obiekt w sposób całkowicie niezależny od języka (np. dzisiaj rysunek dwóch skrzyżo­wanych widelców na znaku drogowym oznacza restaurację), ide­ogramy są obrazowym przedstawieniem ogólnych znaczeń. Przykła­dem może być ostrzeżenie o niebezpiecznym przejściu górskim wykonane na skale przez Indian w stanie Nowy Meksyk. Rysunek przedstawia kozicę stojącą obok przewróconego konia z jeźdźcem; ma to oznaczać, że droga nadaje się tylko dla zręcznych kozłów, nie zaś dla jeźdźców. Obraz zawiera jedynie te szczegóły, które są nie­zbędne dla identyfikacji postaci, nie ma żadnego tła. Celem jest bo­wiem wyłącznie informacja, nie piękno. Ideogramy nie mają cech dzieł sztuki i są oderwane od fonetycznej formy języka. Wynalezienie pisma było poprzedzone użyciem znaku w funkcji identyfikująco-mnemotechnicznej. Znaki lub ich kombinacje były używane jako swoiste pomoce przy zapamiętywaniu pieśni, przysłów czy dat. Na przykład w plemieniu Eve w Togo rysunek nawleczonej igły nie jest wprawdzie zapisem tamtejszego przysłowia „nić następu­je po igle” (odpowiednik polskiego porzekadła „jaki ojciec, taki syn”), lecz wizualnie je podpowiada. Pisma obrazkowe można podzielić na kilka rodzajów. Pierwotnym jest przedstawianie przedmiotów przez podobne do nich obrazy gra­ficzne. Drugi rodzaj, asocjacyjny, stanowią obrazy, które wyrażają idee poprzez skojarzenia znaczeniowe. I tak rysunek Księżyca może oznaczać ciało niebieskie lub „noc”.

OD RYSUNKÓW

W nim nie wolno było zmieniać nawet jednej litery.Naskalne rysunki były przygotowaniem do wynalazku pisma. Niektó­re są bardziej urozmaicone, ekspresyjne, inne zaś bardziej schema­tyczne, pozbawione tła i szczegółów. Te drugie jakby odzwierciedlały nie tyle obserwowane konkretne obiekty i sytuacje, lecz ogólne idee. Wydaje się, że był to pierwszy krok do znalezienia graficznej formy zapisu myśli i mowy, a więc powstania pisma. Jego wynalezienie po­przedziły różne formy symbolizacji przedmiotowej. Pewnych przedmiotów, np. rzeźbionych słupów używano jako markerów granic terytorium plemiennego czy wioskowego. Za po­mocą przedmiotów próbowano również wyrażać inne znaczenia. Mieszkańcy dawnej Ameryki Południowej powszechnie stosowali węzły na sznurze, z których najbardziej znane jest quipu Inków. Po­dobny charakter miały wampuny, to znaczy muszle naszywane na tkaninie, której kolor wskazywał na rodzaj wiadomości (na przy­kład symbolizował niebezpieczeństwo). Analogicznie symboliczną funkcję pełniły „listy” nigeryjskiego szczepu Joruba używane przy zawieraniu małżeństw. Mężczyzna oświadczając się wysyłał swej wy­brance sznurek z sześcioma muszlami, gdyż w języku Joruba sześć wymawia się tak jak słowo „przyciągać”. Kiedy zaś dziewczyna wyra­żała zgodę, odsyłała sznurek z przypiętymi ośmioma muszlami; cyfrę tę bowiem wymawiało się tak jak słowo „zgadzam się”.

POTWIERDZONA TEZA

Obok malarstwa rozwijały się – zapewne bardziej intensywnie rzezba i garncarstwo. Umiejętności wtedy nabyte wykorzystały blisko 10 tysięcy lat temu ludy Bliskiego Wschodu do tworzenia gli­nianych liczmanów, figurek o prostych kształtach, służących do re­jestracji własności: sztuk bydła, arów ziemi. Były to pierwsze narzę­dzia intelektualne utrwalające w abstrakcyjnej formie konkretne dane. Trzy hczmany oznaczały np. trzy owce. Były one symbolem statusu społecznego, stanu posiadania, na co wskazuje umieszcza­nie ich w grobach wybitnych osób. Były także dziedziczone, co z ko­lei wskazuje na ich znaczenie dla przekazywania własności. Potwierdzają tezę francuskiego etnologa Claudea Levi-Straussa, że zapisy – w tym pierwotne pismo i rachunki – były środkiem zapisu władzy społecznejDzięki malowidłom, rzeźbom, liczmanom powstawał ludzki wy­miar świata, powstawała jakby druga, kulturowa rzeczywistość świat symboli. Czym owa rzeczywistość idei różniła się, a w czym była podobna do tej bezpośrednio odbieranej przez ludzkie zmysły? Przez całe tysiąclecia rzeczywistość ukrytą uznawano za świat prawdziwszy niż ten, który sami obserwujemy. Uważano, że słowo oddaje lepiej istotę rzeczy niż obraz. Słynna platońska parabola ja- skim, porownująca ludzi do więźniów wpatrzonych w ścianę jaski­ni, na której pojawiają się cienie (Platon miał na myśli cienie wiecz­notrwałych idei), ukazywała świat zmysłów jako wtórny wobec prawdy. Dlatego wczesne społeczeństwa ogromnie ceniły autono­miczną siłę słowa, zwłaszcza słowa świętego. A jeszcze bardziej cenne było słowo utrwalone, pismo święte.

PROTOMEDIA

Natomiast gdy trzeba było utrwalić ulotne obrazy, ludy pierwot­ne wykorzystywały technikę rysunku znaną przecież nawet małemu dziecku. Zachowane ślady pierwotnej twórczości plastycznej pochodzą z wczesnego paleolitu. Mogły one być wyrazem przeżyć magicznych lub religijnych, ale mogły też mieć estetyczny charak­ter. Chociaż nie wiemy, dlaczego wtedy malowano i rysowano, tech­nika plastyczna nie była prymitywna.Obrazy namalowane na skałach i w jaskiniach nazywamy petro- gramami, zaś gdy zostały wyryte lub wyrzeźbione w kamieniu – pe- troglifami. Odnajdujemy je na wszystkich kontynentach. W Europie najsłynniejsze malowidła mające co najmniej 22 tysiące lat odkryto w jaskini Altamira w Hiszpanii oraz w grocie Lascaux we Francji.Starożytny Egipt rozwinął nie tylko imponującą architekturę, ale tez niepowtarzalne malarstwo i płaskorzeźby. Obok ludzi – zawsze ustawionych profilem – ukazywano stwoiy mitologiczne, skrzydlate lwy, centaury, ptaki o ludzkich twarzach i ludzi o ptasich nogach By­ła to równocześnie rzeczywistość realna i swoiście wirtualna Nie znano jednak – aż do renesansu – sztuki malarskiej iluzji, opartej na perspektywie. Na bizantyńskich freskach i ikonach kształty i wzrost świętych są nieproporcjonalnie małe wobec postaci Chrystusa antokratora, bowiem w ten sposób obrazowano hierarchię waż­ności i władzy.

ODLEGŁA PRZESZŁOŚĆ

Społeczeństwo medialne wprawdzie dopiero się tworzy, lecz już dzisiaj nic co medialne, nie jest nam obce. Manuel Castells wskazu­je, że pod wpływem mediów głębokiemu przekształceniu ulega poczucie przestrzeni i czasu, fizyczne podstawy wszelkiego społecz­nego i ludzkiego doświadczenia. Następuje delokalizacja prze­strzeni (parafrazując podtytuł sztuki Król Ubu, można powiedzieć: W sieci, czyli nigdzie). Kultura realnej wirtualności tworzona wokół coraz bardziej interaktywnej sfery audiowizualnej przeniknęła du­chową tkankę obrazowania i komunikowania, łącząc przekazy me­dialne kultury w elektroniczny hipertekst (zbiór przekazów powiąza­ny odnośnikami). Dlatego już dzisiaj można mówić o współczesnej cywilizacji medialnej, którą odróżnia od poprzednich wielka i stale rosnąca rola nowych mediów cyfrowych.Odległa przeszłość człowieka jest dla nas niema. Zachowały się jedynie pewne trwałe dzieła artystyczno-magiczne: figurki i rysunki oraz przedmioty użytkowe: garnki, zapinki do wło­sów, kamienne noże. Wyrabiał je już neandertalczyk co naj­mniej 50 tysięcy lat temu, o czym świadczą znaleziska w Tata na Wę­grzech. Przedmioty owe tworzyły kulturę materialną i artystyczną ów­czesnego społeczeństwa. Człowiek pierwotny chroniąc granice swej wioski korzystał z prostych technik trwałego informowania. Jedną z nich było tworzenie stałych znaków ze specjalnie ułożonych przed­miotów: ułamane gałęzie, kopczyki ziemi, kamienie, kości zwierząt; ich skład i układ wskazywał na nienaturalne pochodzenie, a więc miał ja­sny i zrozumiały symboliczny charakter.

CHARAKTERYSTYCZNA WSZECHOBECNOŚĆ

Prawda, ale TP chodzi rozmowę telefoniczną (i zarobek na niej), a nie odnowienie bezpo­średnich kontaktów osobowych. Społeczeństwo medialne charakteryzuje wszechobecność, wszech­stronność, a w pewnej mierze i wszechmoc mediów kierowanych, alekierujących człowiekiem. Jest zatem społeczeństwem, w którym:międzyludzkie kontakty i stosunki w przeważającym stopniu mają charakter zapośredniczony, medialny, a jednocześnie są uznane za naturalne, ludzkie;media tworzą („produkują”) swoistą rzeczywistość wirtualną, kul­turę medialną;infrastruktura medialna, w szczególności telekomunikacyjna, jest pod­stawą sieci i obiegów informacyjnych o różnym zasięgu (od lokalnego do globalnego) zasadniczych dla skutecznych działań i kontaktów jednostkowych i organizacyjnych we wszystkich sferach życia;niemal wszelkie działania ludzkie są wspomagane przez techniki medialno-informacyjne;większość pracowników wykonuje zajęcia informacyjne (lub stano­wią one istotny element ich działania zawodowego), a przemysły medialne stanowią istotny element gospodarki i zatrudnienia;większość produktu narodowego brutto powstaje przy udziale sze­roko rozumianego sektora usług informacyjnych, telekomunikacyj­nych i medialnych;informacja i wiedza są podstawowym czynnikiem wytwórczym, ka­tegorią ekonomiczną (towarem), a produkcja i obieg wiedzy i infor­macji ma charakter działalności gospodarczej, rozwój społeczny opiera się na wykorzystywaniu teleinformatyki.

MONOLOGICZNE MEDIA

Niemniej, nawet monologiczne media, np. reklama, tworzą sferę społeczną, wspólną kulturę sym­boliczną. Erie McLuhan pisał:Miliony ludzi siedzących przed telewizorami i oglądających program w stylu CNN — przyjmują z autorytatywnego źródła współczesny od­powiednik szamańskiej wiedzy, co wyraźnie przypomina dawne sto­sunki plemienne oparte na tyranii poleceń i kontroliNowe media, np. telewizja interaktywna, tę jednokierunkowość będą osłabiać, a nawet znosić. Dlatego coraz częściej w mediach masowych stosuje się formy wprowadzające dialog – odbieranie telefonów, eseme- sów czy e-maili w trakcie programów telewizyjnych lub radiowych. Odmienny typ interakcji z udziałem mediów tworzy koresponden­cja listowa, e-maile, rozmowy telefoniczne. Są one przykładami „za- pośredniczonej interakcji”, w której osoby odległe w czasie łub/i prze­strzeni wymieniają się informacjami. Ponieważ uczestnicy nie dzielą fizycznej wspólnej czasoprzestrzeni, zatem swe komunikaty muszą uzupełniać informacjami kontekstowymi (przykładem może być zwy­czajowe pytanie zadawane przez telefon komórkowy: „Gdzie jesteś?”).Przyzwyczajenie jest drugą naturą, powiada przysłowie. Codzien­nie korzystając z mediów nie odczuwamy sztuczności rozmowy tele­fonicznej, e-mailu, czy telewizyjnego talk-showu. Wprawdzie nie my­limy filmu z rzeczywistością, nie zawsze ulegamy reklamie, ale wchłaniamy ukryte w nich przekazy. „To ludzka rzecz, pogadać” – głosi reklama Telekomunikacji Polskiej (TP).

WIRTUALNA RZECZYWISTOŚĆ

W sensie ogólnym media stały się codziennym środowiskiem człowieka, jego rzeczywistą wirtualnością. I tak jak – wedle McLuhana — ryba nie dostrzega wody, tak człowiek współczesny nie zdaje sobie sprawy, w jakim stopniu zależy od immersji (zanurzenia) w środowisku medialnym. Swój dzień powszedni zazwyczaj zaczyna nie jak dawniej od modlitwy, lecz od włączenia radia, a kończy nie modlitwą wieczorną, ale wy­łączeniem telewizora lub radia. Proporcja kontaktów bezpośrednich do medialnych jest oczywiście różna dla różnych ludzi, i trudna do ustalenia, lecz można stwierdzić, że znakomita większość mię­dzyludzkich kontaktów i symbolicznych wytworów ma charakter pośredni – w czasie i przestrzeni. John B. Thompson odróżnia dwa typy interakcji społecznych za pomocą mediów . Interakcję, w której produkowane i odbiera­ne treści są kierowane do wielkiego audytorium Thompson nazywa „zmediatyzowaną ąuasiinterakcją”. Nadawcy nie są zorientowani na konkretne osoby, lecz dużą grupę, a interakcja jest w istocie jed­nokierunkowa, monologiczna. Audytorium masowe ma określony repertuar zachowań i nie oczekuje się od niego natychmiastowych i twórczych reakcji. W teatrze publiczność może klaskać lub gwiz­dać, wyjść z sali, lecz nie wchodzi na scenę ani nie wpływa na ak- cję czy dopowiada kwestie aktorom. Media masowe jeszcze mocniej utrzymują jednokierunkowość odbioru. W kinie ani oklaski, ani gwizdy nie wpłyną na grę aktorów.

NARODZINY SPOŁECZEŃSTWA MEDIALNEGO

Współczesne społeczeństwa w przeważającej mierze, choć nie wy­łącznie, coraz bardziej i intensywniej wykorzystują media techniczne pokonujące czas i/lub przestrzeń, podtrzymujące kontakty zapośred­niczone. Miejsce Face-to-Face zajmuje kontakt Interface-to-Interface, wprowadzający interfejs (sprzęg), czyli komunikowanie ludzi za po­średnictwem mediów (zwłaszcza komputera i sieci).Właśnie ta nowa faza rozwoju – zarówno sieci, jak i informacji złą­czonych pojęciem medium – daje nazwę nowej strukturze społecznej: formacji medialnej. Jej odrębność, differentia speciffica, wyznaczają kluczowe pojęcia medium (techniki), informacji (danych i wiedzy) oraz sieci (globalnej). Dlatego termin „społeczeństwo medialne” (glo­balne społeczeństwo medialne) można uznać za właściwą nazwę no­wej formacji społecznej. Taka nazwa wydaje się najtrafniejsza dla społeczeństwa nasyconego, a nawet przesyconego mediami.Przez media rozumiemy w tym przypadku zarówno media maso­we (pojęcie tradycyjne dla prasy, radia i telewizji oraz filmu), jak i te­lekomunikacyjne (telefony, internet) oraz multimedia (CD-ROM-y Compact Disc Read only Memory, wideo we wszelkich odmianach, rzeczywistość wirtualną). One – jako swoista całość – stanowią (według określenia Adama Lepy) mediasferę współczesnego człowie­ka na wszystkich etapach jego rozwojuWe współczesnym społeczeństwie dominują sztuczne, techniczne środki wyrażania, utrwalania i przesyłania ważnych przekazów. Jest to społeczeństwo, w którym kontakty za pośrednictwem mediów są dominującą formą kontaktów społecznych.

DUCH EPOKI

Neil Postman dostrzega nawet „zabawianie się na śmierć”. Zarówno określenia „społeczeństwo sieciowe” jak i kultura postmo­dernistyczna dobrze oddają ducha epoki. Niemniej dla empirycznej analizy współczesnego życia społecznego i indywidualnego potrzeb­ne jest bardziej konkretne określenie typu społeczeństwa i jego kul­tury, pozwalające dokładniej opisywać nową infrastrukturę (bazę materialną) i zmiany we wszystkich sferach życia: rodzinnego, za­wodowego, społecznego. Medioznawcy posługują się terminem komunikowanie zapośredniczone, medialne (mediated communica­tion). Można przez analogię utworzyć termin mediated society, spo­łeczeństwo zmediatyzowane, a krócej – medialne. Proponuję nazwę „społeczeństwo medialne”, czyli „społeczeństwo oparte na me­diach”, a bardziej naukowo: „społeczeństwo zmediatyzowane”. Na czym polega jego odrębność?Media – rozumiane jako środki techniczne – pojawiają się na scenie historii stosunkowo późno. Używane przez społeczności plemienne były – jak pisałem wcześniej – naturalne, wykorzystywały biologicz­ne wyposażenie człowieka, ograniczały się do kontaktów bezpośred­nich, Face-to-Face (twarzą-w-twarz), wymagały obecności i bliskości. Profesor Antonina Kłoskowska pisała:Posługiwanie się naturalnymi środkami semiozy — ogranicza rzeczy­wiście komunikowanie do aktów hic et nunc (tu i teraz) w bezpośred­niej bliskości i aktualnej obecności partnerów